Siedlisko na Rykowisku

Siedlisko w Pasiekach kupiliśmy w roku 2006 zauroczeni klimatem wioski, widokiem na Puszczę i… rykiem jeleni we wrześniu, gdyż jelenie, podobnie jak my, upodobały sobie pasieckie łąki.

 

Pasieki to mała, zaspana wieś na skraju Puszczy. Prowadzi do niej leśna droga uwieńczona bramą ze starych wierzb. Przeważnie starsi mieszkańcy wsi żyją swoim wolnym rytmem, który udziela się zestresowanym mieszczuchom.

Długo myśleliśmy nad tym, jaki dom chcielibyśmy zbudować w tym magicznym miejscu. Aby nie podejmować lekkomyślnych decyzji, a jednocześnie mieć dach nad głową, ściągnęliśmy z Niemiec… wóz cyrkowy, którego patronem został rosyjski klaun Karandasz.

Mieszkanie w wozie tak nas zauroczyło, że liczba wozów wzrosła do trzech (nazwany imieniem szwajcarskiego klauna Grock i Żuraw – stojący najbliżej łąk, po których spacerują żurawie), a projekt podlaskiego domu dojrzewał w spokoju i bez pośpiechu – budowę zakończyliśmy w roku 2009. Największym komplementem, jaki usłyszeliśmy, było stwierdzenie, że Dom na Rykowisku wygląda tak, jakby stał tu od zawsze.

W Pasiekach powstała magiczna zagroda: niebieski dom, romantyczne i luksusowe wozy cyrkowe, a do tego stary sad, ogród, basen, domek dla dzieci. Mamy też kilka hektarów łąk, które kosimy, aby chronić krajobraz kulturowy i zachować żerowiska m.in. bocianów, orlika krzykliwego. Na naszych łąkach pod Puszczą wykopaliśmy we współpracy z biologami „żabie stawy“ – mamy nadzieję, że posłużą rzekotkom, kumakom i paru innym gatunkom. Kolejne projekty w okolicy realizujemy wraz ze Stowarzyszeniem na Rzecz Dialogu Tropinka.

Siedlisko na Rykowisku (powierzchnia wraz z łąkami ok 2,3 ha) jest wymarzone zarówno na pobyty we dwoje (Karandasz), jak i na wyjazdy z rodziną lub przyjaciółmi (Grock i Żuraw) – jeśli podróżujecie większą grupą, możecie wynająć wszystkie trzy wozy i dom.

fot. Michał Androsiuk

Mira Łuksza

Na drodze do Pasiek

Zasłaniam słońce dłonią. Wiruje krąg światła.
Ciemna zieleń młodniaku, letni dzień powszedni,
gdy mama wyruszyła aż do Zabłudowa –
nie bacząc, że żniwa. Będzie koniec świata –
na ten cud popatrzeć. Zaraz za choiną
widać wieś Pasieki, za końskim cmentarzem;
las ich jeszcze nie zarósł. Kopytnik, koleiny
raz po raz kurzą pyłem, siano pod rublami
chwieje się na furach. Szary szczaw na miedzy.
Brzęczą puste kanki pasieckich gospodyń
(wypita woda święta z borowickiej studni,
co żurawiem ją czerpią, jadąc na sianokos.)

Dalej sączy wodę prastara krynica.
Bór wysoki zwarty otacza widnokrąg.
Słońc tysiące zatulają dłonie pomarszczone.